wtorek, 16 października 2018

Solar Freakin Windshield

  Ostatnimi czasy na świecie pojawiło się wiele bardzo innowacyjnych wynalazków, które nie maja żadnych podstaw do działania a ich główny cel to wyciągniecie pieniędzy od inwestorów głównie po przez platformy crowdfundingowe jak np. Solar Roadwys, Fontus-samo napełniająca się butelka z wodą, czy nawet Hyperloop, chociaż ten ostatni jest ciekawym projektem, który raczej nie będzie działał, ale może dostarczyć wielu rozwiązań dla branży kosmicznej (patrz, kto to buduje) no i bardziej odpowiednia nazwa to HYPEloop.
  Tymczasem w Polsce firma ML System opatentował szybę z powłoką z kropek kwantowych, i jak sami podają:
Nasz produkt to przezroczysta szyba, zamieniająca szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe i podczerwone na energię elektryczną, która może służyć np. do zasilania klimatyzacji lub akumulatorów samochodowych - komentuje Dawid Cycoń, prezes ML System.
źródło
  Przy czym giełda (inwestorzy) zareagowała na tą cudowną technologie dość gwałtownym wzrostem cen akcji firmy, ale czy to dobra inwestycja? Czy taka szyba, tak jak to podają media może zwiększyć zasięg samochodu elektrycznego?
  Najpierw o sprawności samych ogniw.  Teoretycznie PV oparte na kropkach kwantowych może osiągać bardzo wysokie sprawności nawet grubo ponad 50%, teoretycznie, bo jak na razie największa wartość, jaką znalazłem to około 11% (źródło niestety danych od ML System lub wspominanego patentu na razie brak)
  Druga kwestia przy energii słonecznej to ile tej do nas dociera a jest to około 1kW/m2
Czyli na metr kwadratowy szyby mamy całe, 110W ale przy maksymalnie korzystnych warunkach atmosferycznych i na odpowiedniej szerokości geograficznej
Kontynuując dalej moje obliczenie, jeśli gdzieś przy zwrotniku zostawimy tesle model S (akumulator 100kWh), na której upakujemy dwa metry tego cuda założymy 12h światła dziennie, założymy maksymalną moc przez całe 12h tj. 500W(zaokrąglone w górę) a w okolicy nie przejdzie jakiś tajfun lub burza piaskowa i że nie skończy ona jak samolot z bronią w filmie „Pan życia i śmierci” to naładujemy cały akumulator w jakieś 17dni. Niech hajp będzie z wami.

sobota, 13 października 2018

Czas Eksperymentów

  Stwierdziłem, że trochę zmienię tematykę bloga, dlatego tym razem przedstawiam:
Najprostszy i najtańszy eksperyment z mechaniki kwantowej, który prawdopodobnie możecie przeprowadzić z miejsca po przeczytaniu tego wpisu
  Potrzebne będą okulary 3D z kina, które w praktyce są jednorazowe gdyż nikt nie pamięta, aby zabrać je ponownie do kina oraz nożyczki
Wyjmujemy foliowe „soczewki z okularów i metodą prób i błędów ustawiamy je tak, aby soczewki ustawione równolegle przepuszczały światło a po obróceniu jednej o 90° nie przepuszczały praktycznie nic.

  Następnie jedną z soczewek tniemy na pół i tu część eksperymentalna.
Co się stanie, jeśli wstawimy pomiędzy dwa filtry polaryzacyjne, których płaszczyzny polaryzacji są pod kątem 90° tj. nie przepuszczają światła trzeci filtr, który jest pod kątem 45°?

  A no właśnie nagle filtry zaczęły przepuszczać światło, dlaczego i co to ma wspólnego z mechaniką kwantową?
Załóżmy, że mechanika kwantowa nie działa, a przynajmniej nie działa w sposób probabilistyczny tylko w sposób deterministyczny, czyli że nie ma żadnych gęstości prawdopodobieństwa, zasad nieoznaczoności itp. Wtedy foton przelatujący przez pierwszy filtr musi z góry wiedzieć, że jeśli natrafi na inny filtr pod kątem 90° to nie może przez niego przelecieć. Czyli dołożenie trzeciego filtru nie spowoduje żadnej zmiany. A ponieważ zmiana jest tak, więc mamy sytuacje probabilistyczną - foton ma 50% szans na przejście przez filtry pod kątem, 45° co w wypadku trzech filtrów daje 25%
No i można tym wygrać zakład barowy:)
Jak ktoś chce obejrzeć eksperyment na filmie i posłuchać bardziej zaawansowanego wyjaśnienia to polecam:
https://www.youtube.com/watch?v=zcqZHYo7ONs
Jeśli ktoś chciałby wykonać eksperyment w sposób bardziej czytelny to najtańszy fotograficzny filtr polaryzacyjne na AleDrogo to mniej niż 20zł( potrzebne są trzy)

piątek, 12 października 2018

SZOK!!!1 Niemcom żałują nawet czekolady w czekoladzie!

  UOKiK przebadał 101 produktów na polski i zachodni rynek i choć istotne różnice stwierdzono w 12 z par produktów, z czego kilka różnic było na naszą korzyść, o czym dokładnie później, czyli w 88% przypadków nie ma różnic to tabloidy podłapały temat.

  I tu pojawia się kwestia filozoficzna ujęta w tytule, czy szklanka jest w połowie pusta, czy pełna? A biorąc pod uwagę fakt, że cena orzechów laskowych i czekolady jest porównywalna istnieje spora szansa, że w niemieckiej czekoladzie jest więcej orzechów, bo zakład produkcyjny kosztują one mniej niż czekolada.
  Przeanalizujmy teraz resztę różniących się produktów, bo tam mam kilka kwiatków
Sok Capri i Milka Oreo wg UOKiK są lepsze na polski rynek, ale czy tylko one?

Chrupki Monster Munch Original – producent dodał do chrupek glutaminian monosodowy (wzmacniacz smaku), dlatego miały intensywny serowy smak. Ponadto opakowanie w Polsce zawierało o 25 g mniej produktu.

  Po pierwsze, jako umysł matematyczno-fizyczny totalnie nie rozumiem jak mniejsza zawartość opakowania jest wadą o ile tylko producent nie podaje jej w sposób zawyżony.
Po drugie jak sam Urząd stwierdził polskie chrupki miały bardziej intensywny smak, czyli mamy już 3 produkty lepsze na polskim rynku a biorąc pod uwagę czekoladę orzechową z większą zawartością czekolady to nawet 4.

Knorr Fix Spaghetti Bolognese – więcej tłuszczu i cukrów w produkcie sprzedawanym w Polsce, a w zachodnioeuropejskim mniej soli. Różnice w smaku i zapachu – w produkcji na polski rynek dominował smak papryki, na zachodnioeuropejski – czosnku.

  I zaś mamy czegoś więcej poza tym a jak ktoś nie lubi czosnku a to całkiem popularna cecha charakteru, to uzna polski Fix za lepszy. 5!
  Mamy tam jeszcze 2 produkty, których różnica polegała na różnej masie na opakowaniu, czyli po mojej subiektywnej filtracji na 101produktów 10 było z różnicami, czyli 90% było bez różnicy!
A w tych z różnicami równo połowa była na korzyść polskiego konsumenta!

A teraz chemiczny bonus:

Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”.

Kwas cytrynowy- tak bardzo nienaturalny!